Wahałem się, data wyjątkowo mi nie pasowała i to nie dlatego, że wypada piątek 13-tego. Miałem prowadzić degustacje, która się nie odbędzie i w ogóle nie wiadomo czy kiedykolwiek będzie... W zasadzie będzie ale inna, przeniesiona z 14-tego (bo wcześnie była przesunięta o dzień), no i poprowadzi ją koleś z zewnątrz, ale Licho chce, żebyśmy my ją prowadzili razem z tym kolesiem... Bzdura na resorach.
W każdym bądź razie, cieszę się, że niczego nie odwołałem.
Wycieczka obejmuje trzy punkty. Po pierwsze - Wiosenny Salon Win Domu Wina, wiem czego się spodziewać, jednak przyjemnie będzie spróbować win na które mnie nie stać.
Druga sprawa jest bardziej tajemnicza - otóż zostałem zaproszony do "jakiegoś" nieformalnego klubu sommelierów, który ma dopiero powstać i w piątek jest jego pierwsze spotkanie. Hm...
Na deser wizyta u Rodziców. Nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie fakt, że pojadę do nich ze Stokrotką. He he he, ma dziewczę stresa i bardzo dobrze, skoro jest taka pomysłowa to niech wypije piwa które naważyła.
Konkluzja? To nie będzie sielanka. Salon i spotkanie z "klubie" są o tej samej godzinie po przeciwnych stronach miasta. Noc spędzimy na jakiejś studenckiej komunie, a Starych nie widziałem ponad dwa lata, więc będą ciągnąć za język. No i Stokrotka, która na wyjazdach włącza szósty bieg...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz