piątek, 15 kwietnia 2011

#26

Jakiś czas temu powiedziałem, że oddałbym duszę diabłu za spróbowanie pewnego wina. Niedawno przypomniałem sobie to zdarzenie. Co zrobiłbym, gdyby nagle zmaterializował się przede mną Diabeł, w jednej ręce trzymałby butelkę, w drugiej cyrograf…  

Rzecz jasna, nie podpisałbym niczego ot tak, bo nadarzyła się okazja, mino wszystko chyba nie ma wina, aż tyle dla mnie wartego, z pewnością nie bawiłbym się też w tłumaczenie z figur retorycznych. Co pozostaje? Dalsze negocjacje.

Smak absolutny? A może jakieś „super moce”? Coś co da wymierne korzyści w dłuższym okresie czasu (przynajmniej do momentu zapłaty duszą). Moja wyobraźnia poszybowała, znalazłaby się nie jedna rzecz bądź umiejętność warta duszy, przynajmniej w moim mniemaniu.

Zupełnie inną kwestią jest zabezpieczenie. Może niekoniecznie byłaby to klauzula mówiąca o Rzymie, imieniu czy żonie,  dwa razy nawet Diabeł nie nabiera się na to samo. I wtedy przyszła refleksja, a co jeśli on będzie chciał wykręć mi numer, to można założyć z całkiem sporym prawdopodobieństwem.

Oczami wyobraźni zobaczyłem siebie jako kloszarda żebrzącego na butelkę podłego jabola i wrzeszczącego kalumie na każdego kto odmówi kilku groszy… Śmierdzącego obdartusa który mógłby zatrzymać Ziemię i poruszyć Słońce… gdyby tylko nie stracił słuchu, bo jego moc uaktywnia się podczas słuchania, dajmy na to  - dzwonka rowerowego…

Pogrążony w ponurych myślach spotkałem pod nocnym Regała próbującego namówić mnie na sponsoring jego „kolacji”. Wymachiwał łapskami, więc zauważyłem brak małego palca u dłoni, zagadany oznajmił, że odgryzł mu go jakiś bezdomny pies…  Hm… Nie zamierzałem wnikać w prawdziwość tej historii, jak również sponsorować czegokolwiek więc ruszyłem w swoja stronę.

Konkluzje? Po kilku dniach wciąż mam siniaki i kilka obtarć, więc od razu nasuwa się jedna -  tematów wartości duszy i zabezpieczenia negocjacji z Diabłem nie należy rozpatrywać w nocy, gdy jest się po kilku browarach i wraca się do domu na rowerze za słuchawkami na uszach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz